wtorek, 30 sierpnia 2005
Pora spania...

Pracujemy od rana do nocy, ciągle coś robimy, mówimy, słuchamy...Jestem zmęczona! Napiszę tylko to::
NIGDY NIE PRZEGAP OKAZJI, ŻEBY POWIEDZIEĆ KOMUŚ, ŻE GO KOCHASZ.

DOBRANOC WSZYSTKIM

poniedziałek, 29 sierpnia 2005
Julka bez usprawiedliwienia

Ja  tez powróciłam   nie mam usprawiedliwenia,  wybaczycie??  Obecnie prosze o dalsze  tolerowanie mojej  małej katynosci pisarskiej ,  obowiazki czytelnika staram się spełniac wzorowo.  No co  porostu przechodze  na leczenie na nadwrazliwość na problemy ludzkie (cudze) . Potrwa to jakis czas.  NIe bójcie nie  pozbedziecie się mnie ;) przynajmniej dobrowolnie ;) 

23:07, julka_84 , Nasze
Link Komentarze (1) »
Zagubiona owieczka wróciła do domu :)

  No, to jestem w naszym domku... Ależ tu się pozmieniało! Kolorowe obrazki na ścianach, rozwija się twórczość artystyczna... No, no, no... Aż miło popatrzeć... Szkoda, że ja nie potrafię "malować" takich obrazków :(

 Może znajdzie się jakiś cierpliwy domownik, który mnie nauczy?... :)

22:22, betty07
Link Komentarze (1) »
Do Eviety

Do Eviety...

Jakże trudno być poetą

moja droga Ty Evieto!
Lecz nie tracę już zapału
i zrymuję coś pomału.
Najpierw trochę Ci pokadzę,
choć nie jestem kamikadze!
Boś wrażliwą jest kobietą
nieodkrytą wciąż planetą.
W Tobie dobroć, spokój, siła
jesteś ludziom zawsze miła,
choć masz czasem też rozterki,
to nieduże są felerki.
Twoje ciepło silnie bije,
ukatrupi nawet żmiję,
i pocieszy strapionego
człeka złego i dobrego.
Ach Evieto bądź tu z nami
i rozwesel nas czasami,
ale nie szczędź też krytyki
jeśli zdarzą nam się byki!
Bądź nam światłem i ostoją
niech się ignoranci boją!



Kocha Ciebie niebo...
buahahahahh
Ażeby dalej było wesoło ;D


Tylko w PL...

Znajome widoki, typowo polskie, rzec mozna!:)))

pozdrowionka dla wszystkich!:)))

16:35, bellelavie
Link Komentarze (1) »
niedziela, 28 sierpnia 2005
Nie wspomnę o "er-szoł"

Muszę, po prostu muszę!!! Ciekawskich odsyłam


natomiast tu pragnę zostawić mały "śladzik" po mojej miłości, jaką są samoloty i pokazy wywołujące ekstazę...



 
F-16
Powrót z tułaczki

Heloł!


Dotarłam na miejsce swojego przeznaczenia, uff!!!
Teraz nie będę szczędzić miłych i gorzkich słów!

Na początek proza... chyba, żeby gdzieś się wdała poezja mała... :-)
Witam Bridę z Jej fantastyczną "Dziurką" - takich wyciszających doznań nam tutaj trzeba droga Brido :-D

Witam Bellelavie z Jej fantastycznym Radziem :-D Niech żyją białe miśki!!!

Witam Pana_Ktosia, który był mi kulą u nogi, bo pracuje na czarno bez umowy... o właśnie już idzie księgowy, zaraz stosunek pracy będzie gotowy :-)))



Niniejszym przyjmuje się Pana_Ktosia w poczet członków elitarnej jednostki "Spiritus Rectificus" bo się nadaje :-)))

Zwracam się teraz do mojej siostry Owieczki:
Owieczko!!! Wzruszenie, po przeczytaniu wiersza Twego, nie pozwoliło mi ścisnąć Cię za gardło! Kocham Cię!!! :-D

Obiecałam wiersz Evietce - i tak się stanie, nie było to czcze gadanie :-)))

Do Downandouta...

Żałość me serce rozpiera
i wzięła mnie jasna cholera!
Downandout nam zrejterował
wszystkim szyki pokrzyżował!
Odszedł sobie w siną dal,
i zostawił tylko żal...
Jak Cię ściągnąć miły bracie
byś był u nas na etacie?
Powiedz chociaż ze dwa słowa
a społeczność ta blogowa
zrobi wszystko co potrzeba
nie zabraknie Ci tu chleba...
Wracaj szybko bo czekamy
już się ładnie ustawiamy!

Odnośnie "Niewidzialnej ręki numer 2185" będzie oddzielny wpis specjalnie dla Ciebie Downandout'cie :-)))

Dobra, to już jest koniec, ja już nie mogę występować!!!
TO JA TEŻ!
Cholera jasna, blog nam się zrobił jakiś alkoholowy - Gospodyni z flaszkami, Pan Ktoś z drinkiem, wszędzie alkohol, to i ja muszę nadrobić. Proszę sobie więc zobaczyć, czym nawilżała się Owca w noc z piątku na sobotę ;)
Tylko proszę nie pouciekać z krzykiem na widok nieco poniżej trzymanego kieliszka ;>


Pan podziemia...



mam dla Ciebie......propozycję....nie do odrzucenia...
Dla Betty!:))))

z pozdrowieniami!:)))

11:06, bellelavie
Link Komentarze (6) »
Wracam...
W niedzielę wracam :-D




sobota, 27 sierpnia 2005
Świętować czas!




Ogłaszam wszem i wobec, że dzisiaj jest święto

CSÓKOLLAK

...nie pytajcie sie mnie co to za swieto bo i tak wam nie odpowiem...nie mam zielonego pojecia o co w nim chodzi, ale wiem ze trzeba wypic, totez ide wlasnie na CSÓKOLLAKOWE piwo:P


święto zaczerpnięte z Kalendarza Pana Naszego (ave! ave!)

olewułar!
ten trotuar
to pisuar:P
Z rana morda niewyspana...



Sobotni poranek...jak to każdy sobotni poranek musi zacząć się od mocnego kopa pobudzającego...takiego jak ten...






i teraz już powinno wszystko pójść z górki:)


dodatkowo, żeby nie usnąć po porannym kopie trzeba przeczytac glupi kawal w stylu tegowoż:


Pewne amerykańskie małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł niestety mieć dzieci, postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca. Po dokonaniu wszelkich niezbędnych ustaleń i formalności małżonek wyszedł na golfa, zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie "specjalisty".
Przypadek sprawił, że w tym samym dniu w miasteczku zjawił się objazdowy fotograf, specjalizujący się w zdjęciach dzieci. Zadzwonił do drzwi w nadziei na zarobek.

- Dzień dobry, madame, ja jestem...
- Ależ wiem, oczekiwałam pana - odpowiada kobieta i prowadzi go do środka.
- Ooo, doprawdy? - zdziwił się fotograf. - Ja, widzi pani, specjalizuję się w dzieciach...
- Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. - mówi kobieta i po chwili pyta spłoniona z emocji: - To gdzie zaczniemy?
- No cóż - odpowiada fotograf - myślę, że może pani zdać się zupełnie na mnie. Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w kąpieli, tak ze dwa - trzy razy, później zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w fotelu i z pewnością parę w łóżku. Nieraz doskonałe efekty osiąga się na dywanie w salonie... Naprawdę można się wyluzować...

"Dywan w salonie..." - Myśli kobieta. - "Nic dziwnego, że mnie i Harry'emu nic nie wychodziło..."

- Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. - kontynuuje fotograf. - Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji, jeżeli strzelę z sześciu - siedmiu różnych kątów, wówczas jestem pewien, że będzie pani zadowolona z rezultatu...

Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się gazetą, a facet nawija dalej:

- Musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas roboty, człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, że rezultaty mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania...

Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia...

- Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki!
Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy współpracy...

- Taka była trudna? - spytała mdlejącym głosem kobieta.

- Straszliwie... Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku. Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby zobaczyć mnie w akcji... TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić: TRZY GODZINY ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały czas się darła i jęczała tak głośno, że z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu musiałem się spieszyć, bo zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę się wkurzyłem, kiedy wiewiórki zaczęły mi obgryzać sprzęt...

- Sprzęt... - głos kobiety był ledwo słyszalny. - Chce pan powiedzieć, że wiewiórki naprawdę obgryzły panu... khem.. sprzęt..?

- Hehehe, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana stal...

No cóż, jestem gotów, rozstawię tylko statyw i możemy się zabierać do roboty.

- STATYW ?

- No a jakże, musze na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby ją stale nosić... Proszę pani! Proszę pani!!!
Jasna cholera, ZEMDLAŁA!!!!
 


po czym spokojnie udać sie na fajkę:P


p.s. chciałbym publicznie skrytykować wszystkich wrogów Jarre'a, wszystkich którym nie podobał się łon, i wszystkich którzy mówią, że "jest gupiiii":P najwieksza krytyka idzie w stronę mojej eks, ktora zadarla okrutnie, a ktora nie wie o istnieniu tegowoż bloga:P


a do słuchania daję wam

PANJABI MC
DEWASTACJON TOTALON
Zaiste, oto jak wygląda Owca po bytności na Perfectowskim koncercie na wrocławskim rynku i po obfitym nawilżeniu gardełka zabójczym drinkiem kamikadze blue i innymi równie ciekawymi napojami:

Taaa... pozostaje mi jeno rzężącym głosikiem powitać wszystkich w tym pięknym sobotnim poranku i położyć się jeszcze na chwilkę, gdyż za sekundę pęknie mi łeb.

PS. Panie Ktosiu, zapodana piosenka bardzo mi przypadła do gustu. Niniejszym chwalę wybór ;)