niedziela, 11 września 2005
jesteś tym, co jesz ;>
To się dopiero, proszę państwa, nazywa smakosz:



Już od najmłodszych lat uczą ich, co dobre - i potem narażają na zawał biednych i nieświadomych turystów ;>
Ale z tym królikiem z pewnością nie daliby rady:


Perfumy




sobota, 10 września 2005
Temu Ktosiu...


Panie_Ktosiu! Gratulacje!

Postawiłeś nam wódeczkę, my dajemy zakąseczkę :-)
(zdjęcia znikąd nie zapożyczone, moją Nokią w niedzielę robione :-)






:-)))))))))))))))))))))))))))


czwartek, 08 września 2005
ŚWIIIIIIIST!!!! :)




Ogłaszam wszem i wobec, że Ktoś Panem zwany od 1
października będzie studentem Uniwersytetu im.
Adama Mickiewicza w Poznaniu na kierunku geografii
ze specjalnością kształtowanie środowiska
przyrodniczego!!!! :D



dla tych co nie załapali...zostałem przyjęty na dzienne
z odwołania, HA!!!!:D


CZCIJCIE MNIEEE!!!

CZCIJCIE MNIEEE!!!

CZCIJCIEEEEEEEE!!!


p.s. wódka dla wszystkich!!!;)

Powtórka z rozrywki - Bransoletka

Tego dnia chciałam po prostu przejść się deptakiem po nabrzeżu - wzdłuż rzeki, bo tam zawsze można poczuć lekki wiatr - nawet w taki skwar. Było prawie pusto.
Pewna knajpka skusiła mnie reklamą zimnego piwa. Podeszłam do lady.
Piwo było zbyt mocno schłodzone, szklanka szroniła się i krople spływały mi po dłoni, gdy niosłam je do stolika w ogródku przed knajpką. Usiadłam na drewnianym krześle, które zachybotało lekko pod moim ciężarem.
Nabrzeże miałam za plecami i mogłam się zapatrzeć w leniwie płynącą wodę. Słońce odbijało się od niej rzucając ostre refleksy, które raziły w oczy.
Pusto tu było całkiem, tylko jedna kobieta siedziała w drugim końcu i też piła piwo. Na początku wcale nie zwróciłam na nią uwagi tak mocno wtapiała się w tło. Dopiero kiedy przynosiłam sobie drugie piwo i dopiero wtedy jak już przestałam wpatrywać się w wodę, mój wzrok coraz częściej kierował się w jej stronę.

Siedziała nad swoim piwem i płakała. To też nie dało się zauważyć od razu, bo robiła to zupełnie bezgłośnie. Tylko łzy jej kapały, nie miała nawet chusteczki ani nie sprawiała wrażenia, że jej potrzebuje.
Zaskoczyła mnie, że przy płakaniu nie musi wycierać nosa i sprawdzałam co jakiś czas, czy to naprawdę możliwe. Dla mnie płakanie jest jednoznaczne ze zużyciem co najmniej paczki chustek.
Za każdym razem wydawała mi się taka... coraz bardziej wodnista. Trudno to wytłumaczyć, wtedy myślałam, że to ten upał, to piwo... Pamiętam, że przyszła mi wtedy do głowy całkiem irracjonalna myśl, która mnie rozbawiła: że ona nie powinna pić więcej tego piwa, bo się rozpłynie. Jeszcze zwróciłam uwagę na jej łańcuszek na ręce, bo był taki sam jak mój.
To mnie też zdziwiło, bo mój jest całkiem nietypowy, robiony na zamówienie. Czasem jej dłonie robiły taki ruch, jakby sprawdzała palcami, czy ta bransoletka jeszcze tam jest.  Piła piwo i płakała. Bezgłośnie. Wtedy nie przyszło mi do głowy, by podejść i zapytać co się stało. Czułam się jakbym ją podglądała, bo zerkałam na nią ukradkiem i nie mogłam umiejscowić zmian, które w niej zachodziły. Widziałam, że się zmienia, ale nie wiedziałam co to za zmiany.
I wtedy zauważyłam, że roztopiła jej się jedna dłoń. Ta  bez łańcuszka. Nie mogłam się ruszyć, mrużyłam oczy i nie wiedziałam czy to kwestia światła czy piwa. Nie miała już dłoni, a cała ręka od łokcia kropliła się, rozmywała, spływała na surowe deski piwnego ogródka... Ona siedziała i płakała...właściwie to cała była łzą... może to, co płynęło po jej policzkach to
zresztą nie były łzy tylko ona się tak właśnie szroniła, rozpływała... nie wiem... ani razu nie spojrzała na mnie, głowę miała pochyloną, czasem chowała się za kuflem.
Mogłam tylko patrzeć... nie wiem jak długo to trwało, po pewnym czasie nawet przestało mnie dziwić to, co widzę. Patrzyłam tak jak przedtem na płynącą wodę.. teraz ona płynęła. Pod jej stolikiem robiła się kałuża, kobieta znikała, spływała na deski.
Te krople później szukały drogi po nierównych deskach i ściekały niżej, aż  do brudnej rzeki.
Siedziałam tam jeszcze, gdy deski stały się już suche, a słońce zbliżyło się do ziemi. Ciągle jeszcze nie nadchodził wieczorny chłód ale już zaczęli schodzić się ludzie.
To towarzystwo weszło tu tylko na chwilę po sok, bo dzieciom chciało się pić. Wychodzili z kartonami w dłoniach rozgadani, roześmiani, gdy nagle ta mała podniosła jej bransoletkę z jeszcze ciut wilgotnej podłogi:
" - Mamo, mamo zobacz co znalazłam!"
Oglądali ją wszyscy, przechodziła z rąk do rąk ale przy żadnym z nich nie zalśniła tak jak wtedy, gdy obejmowała przegub tamtej kobiety.
Przechodzili obok mnie i słyszałam jak rozważali, że przecież nie mogła być
zgubiona, bo ani nie rozpięta... ani zerwana...
Poszli i na mnie też już przyszedł czas.
Zamiast zastanawiać się jak to możliwe, by ktoś rozpłynął się tak po prostu, ja myślałam tylko o tym dlaczego łańcuszek stracił blask; bo przecież na jej dłoni tak mocno błyszczał. A może zresztą mi się wydawało. Może słońce było wtedy mocniejsze...
...
Od tego dnia moja bransoletka tak mocno lśni...

środa, 07 września 2005
* * * *
00:40, blondyna2005 , Nasze
Link Komentarze (9) »
wtorek, 06 września 2005
Kochani - dziękuję za siebie i nie tylko...
Evietko!
Cóż Ci mogę powiedzieć? Sprawiłaś mi i myślę, że nam "tutejszym" Beatom tak wiele prawdziwej, nie udawanej radości :-)))
Dzięki za te przecudne kwiaty. Ususzymy je na pamiątkę!

Dziękuję wszystkim, którzy pamiętali o nas-solenizantkach
i zostawili swój ślad na tym blogu - jesteście kochani!

Od Beaty07 - do Beaty42 i Beaty.be

Niech się każdy dzień przemienia
W kolejną literę Twojego imienia,
Byś, chociaż czasu ubywa,
Mogła powiedzieć: Jestem szczęśliwa :)))

Beatko07 - przyjmij najlepsze życzenia imieninowe,
piękna i subtelności,

ludzkiej życzliwości, spokoju i wielkiej miłości
oraz spełnienia najskrytszych pragnień!


Przyjmijcie zaproszenie na skromną kolację imieninową...



21:51, betty42 , Nasze
Link Komentarze (2) »
DLA BEATY

                                  Niech Twój uśmiech długo trwa,

                   nie trać swej wesołej minki.                    

 Dziś są Twoje imieninki!

Krówka świata

poniedziałek, 05 września 2005
Kałasznikow - drugi rzut :-)


Na wszelki wypadek tutaj też zamieszczam córunię swą...







i Jej wspaniałych przyjaciół: Benego, Miśka, Panczo...


niedziela, 04 września 2005
Samokrytyka ?!
04/09/05 niedziela. Mało tu się udzielam i mi ... wstyd.

Aspołeczna chyba jestem?

Acha, jeszcze postanowienie poprawy ...

Poprawię się, poprawię, tylko jeszcze nie wiem kiedy :)
Życzenia dla Owieczki raz jeszcze :)

 Na prośbę Gospodyni jeszcze raz wpisuję zyczenia dla wczorajszej solenizantki:

       

           Oby Ci zawsze trawa na łąkach zielona była,

           a Twoja wełenka w słońcu lśniła!

           Żebyś na głowie miała wianek,

           a obok był zawsze jakiś Baranek... :)))

              

 Jeszcze raz serdeczne zyczenia! Pozdrawiam wszystkich domowników i idę na spacerek, na zielone łąki...

14:43, betty07
Link Komentarze (4) »
sobota, 03 września 2005
Pękł tysiączek!

Dzisiaj w godzinach popołudniowych został przekroczony magiczny próg -
1000 odwiedzin naszego "bloku"! 
23:27, betty42 , Nasze
Link Komentarze (4) »
Święto Eviety

... lat temu były piękne dni!
Urodziły się nam super dziewczyny!!!


Dziś swe święto też świętuje
Nasza Evieta, którą Bóg miłuje!

Zatem Evieto kochana nasza
niech Cię nigdy łza nie zrasza!
Niech Ci zawsze świeci słońce
przez wszystkie Twego życia miesiące,
przez wszystkie Twego życia lata,
bądź w radości swej skrzydlata!
Przez wszystkie Twego życia dni,
niech Ci niebo zawsze lśni!

Przyjmij więc te skromne kwiaty
od serdecznej Ci Beaty,
od nas tutaj zapisanych
zawsze szczerze Ci oddanych!







23:08, betty42 , Nasze
Link Komentarze (3) »
U...rodziny Owcy



..dziś są Owcy urodziiiiiny
                               


Owco!

Dziś są Twoje urodziny
Zdrowia, szczęścia więc życzymy!
Żebyś zawsze była miła
i sto latek nam przeżyła!
Niech Cię kocha cały świat,
boś Ty człowiek szczęścia wart!
Oby całe Twoje życie
przeszło w słońcu i zachwycie.
Tego tutaj Ci życzymy
i na wieki Cię chwalimy!

Niech Ci gwiazdka pomyślności
całe życie świeci!
My życzymy super męża
i gromadkę dzieci!




1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11